Kilka kilometrów od Łęczycy, w małej miejscowości Tum, stoi budowla, która zapiera dech – masywna, surowa, zbudowana z kamienia świątynia romańska z XII wieku. To Archikolegiata NMP i św. Aleksego, największy zachowany kościół romański w Polsce. Nie ma tu baroku, złoceń ani marmurów – tylko potężne mury z piaskowca i granitu, które przetrwały prawie dziewięć wieków.
Warto przyjechać tu choćby po to, żeby zobaczyć, jak wyglądały pierwsze kamienne budowle w Polsce. I żeby poczuć, że stoi się w miejscu, gdzie modlili się wszyscy polscy królowie.
- największy kościół romański w Polsce
- niezwykłe mury z XII wieku
- miejsce modlitwy polskich królów
- bliskość do średniowiecznego grodziska
- fascynująca historia i odbudowa po wojnie
Romańska potęga w środku pola
Archikolegiata robi wrażenie już z daleka. 46,5 metra długości, 21 metrów szerokości, wieża sięgająca 35 metrów w górę. Dla XII wieku to były wymiary ogromne. Budowlę wzniesiono w latach 1141-1161 z inicjatywy księżnej Salomei z Bergu, wdowy po Bolesławie Krzywoustym, która otrzymała ziemię łęczycką jako odprawę wdowią i rezydowała właśnie w Tumie.
Konsekracja odbyła się 21 maja 1161 roku. Przybyło trzech książąt piastowskich – synów Bolesława Krzywoustego: Bolesław Kędzierzawy, Kazimierz Sprawiedliwy i Henryk Sandomierski, który wcześniej walczył w wyprawach krzyżowych do Ziemi Świętej. To było wielkie wydarzenie w ówczesnej Polsce.
Nazwa „Tum” to średniowieczne określenie katedry albo kolegiaty. Sama miejscowość wzięła więc nazwę od świątyni, a nie odwrotnie.
Dlaczego tak monumentalny kościół stanął w szczerym polu? Bo to pole wcale nie było puste. Tuż obok znajdował się średniowieczny gród – jedno z najważniejszych ośrodków władzy w ówczesnej Polsce. Dziś grodzisko to jest rekonstruowane i można zobaczyć, jak wyglądało centrum życia politycznego i religijnego regionu.
Historia pełna dramatów
Zanim powstała obecna świątynia, stało tu prawdopodobnie opactwo benedyktynów założone w XI wieku, a może nawet wcześniej – niektóre źródła wspominają o roku 997 i fundacji Bolesława Chrobrego. W XII wieku zakonników przeniesiono do Mogilna, starą budowlę rozebrano i rozpoczęto budowę nowej, potężnej kolegiaty.
Przez wieki świątynia pełniła rolę nie tylko religijną. To tu odbywały się synody, w tym słynny zjazd z 1081 roku zwołany przez Kazimierza Sprawiedliwego, który znamy jako synod łęczycki – choć w rzeczywistości odbył się właśnie w Tumie. Zamek w Łęczycy powstał dopiero później, za czasów Kazimierza Wielkiego.
Archikolegiata przeżyła wiele. Niszczyli ją dwukrotnie Krzyżacy, później Szwedzi. Największe zniszczenia przyszły jednak w XX wieku. We wrześniu 1939 roku, podczas bitwy nad Bzurą, niemiecki obserwator ukrył się w północnej wieży i kierował stamtąd ogniem artylerii. Polska artyleria ostrzelała kościół, niszcząc wieżę i powodując pożar. Później, gdy polskie wojska zajęły okolicę, Luftwaffe zbombardowało świątynię. Spłonął dach, budowla była w ruinie.
Odbudowa i powrót do romańskich korzeni
Po wojnie stanęło pytanie: jak odbudować tę wyjątkową świątynię? Przez wieki archikolegiata była przebudowywana, dobudowywano do niej elementy barokowe i klasycystyczne. Ale ponieważ w dużej części zachowała pierwotny układ, podjęto odważną decyzję – usunąć wszystkie późniejsze dodatki i przywrócić jej romański charakter.
Dzięki temu dzisiaj widzimy budowlę niemal taką, jaką znali Piastowie. Surowe mury, masywne kolumny, charakterystyczne dla romanizmu półkoliste arkady. To rzadkość w Polsce, gdzie większość średniowiecznych kościołów została mocno przebudowana w kolejnych epokach.
Archikolegiata w Tumie ma status pomnika historii – najwyższej formy ochrony zabytków w Polsce. To wyróżnienie otrzymują tylko najcenniejsze obiekty.
Co zobaczyć w środku
Wnętrzearchikolegiaty zachwyca prostotą i monumentalnością. Grube mury, potężne filary, kamienne ściany – wszystko buduje atmosferę surowości i powagi. To nie jest kościół, w którym przychodzi się podziwiać zdobienia. Tu chodzi o coś innego – o poczucie trwania, o kontakt z historią, która liczy sobie prawie tysiąc lat.
Warto zwrócić uwagę na układ świątyni. To bazylika trójnawowa z dwoma prezbyteriami – wschodnim i zachodnim. Taki układ był typowy dla romańskich świątyń, ale w Polsce zachował się w niewielu miejscach. Można też wejść na wieżę – choć trzeba pokonać sporo schodów, widok z góry na okolicę i grodzisko jest tego wart.
Przy świątyni znajduje się także krypta grobowa i relikty dawnych zabudowań klasztornych. Można tam zobaczyć fragmenty średniowiecznych murów i poczuć, jak rozległy był cały kompleks.
Dla kogo to miejsce
Archikolegiata w Tumie to przede wszystkim raj dla miłośników historii i architektury. Jeśli fascynuje kogoś romanizm, wczesne średniowiecze czy początki państwa polskiego, to miejsce obowiązkowe. Nie każdy dzień ma się okazję stanąć w świątyni z XII wieku, która wygląda niemal tak samo jak za czasów Piastów.
Rodziny z dziećmi też znajdą tu coś dla siebie, zwłaszcza jeśli dzieci interesują się historią. Pobliskie grodzisko, które jest w trakcie rekonstrukcji, może być dodatkową atrakcją – można zobaczyć, jak wyglądał średniowieczny gród obronny. Warto połączyć wizytę w archikolegiata z wycieczką do Łęczycy, gdzie znajduje się zamek królewski i muzeum.
Trzeba jednak pamiętać, że to nie jest rozrywkowa atrakcja typu „zoo czy park rozrywki”. To miejsce kontemplacyjne, wymagające pewnej wrażliwości na historię i architekturę. Dla osób, które szukają „czegoś do zrobienia na weekend”, może być zbyt spokojne. Ale dla tych, którzy chcą zobaczyć autentyczny kawałek polskiego średniowiecza – idealne.
Legenda o diable Borucie
Z Tumem wiąże się także ciekawa legenda. Podobno diabeł Boruta, znany z literatury i podań ludowych, miał swoje siedziby w okolicy Łęczycy i Tumu. Według jednej z wersji legendarny diabeł pomagał przy budowie kolegiaty – pod warunkiem, że pierwsza dusza, która wejdzie do ukończonej świątyni, będzie należeć do niego. Mądrzy budowniczowie wpuścili jednak do środka najpierw wilka, oszukując tym samym diabła.
Legenda o Borucie jest tak popularna, że diabeł ten stał się symbolem regionu łęczyckiego. Można spotkać jego wizerunki w całej okolicy.
Informacje praktyczne – bilety, godziny otwarcia, dojazd
Archikolegiata jest czynnym kościołem parafialnym, więc można ją zwiedzać bezpłatnie poza godzinami nabożeństw. Warto jednak sprawdzić wcześniej godziny mszy, żeby nie przeszkadzać w ceremoniach religijnych. Zwykle świątynia jest otwarta w ciągu dnia, ale nie ma tu stałej obsługi turystycznej.
Jeśli chodzi o zwiedzanie z przewodnikiem lub wejście na wieżę, warto skontaktować się wcześniej z parafią lub lokalnym punktem informacji turystycznej w Łęczycy. Czasami organizowane są oprowadzania grupowe, szczególnie w sezonie letnim.
Dojazd: Tum znajduje się około 4 km od centrum Łęczycy. Najwygodniej dojechać samochodem – jest parking przy świątyni. Z Łęczycy można też dojechać autobusem lokalnym lub dojść pieszo (około 45-50 minut marszu). Z Łodzi do Łęczycy jest około 40 km, z Warszawy około 130 km.
Ile czasu poświęcić: Sam zwiedzanie archikolegiaty zajmie około 30-45 minut. Jeśli doda się do tego pobliskie grodzisko i spacer po okolicy, warto zarezerwować 1,5-2 godziny. Można to połączyć z wizytą w Łęczycy i zrobić z tego całodniową wycieczkę po regionie.
Co jeszcze warto wiedzieć: W okolicy nie ma restauracji ani kawiarni, więc lepiej zaplanować posiłek w Łęczycy przed lub po wizycie. Latem warto zabrać wodę, bo w upalne dni zwiedzanie może być męczące, a cienia wokół świątyni niewiele. Zimą kościół jest nieogrzewany, więc trzeba się odpowiednio ubrać.
