Niewielki skansen w Kwiatkówku pod Łęczycą to miejsce, gdzie można zobaczyć, jak wyglądało życie na wsi łęczyckiej na przełomie XIX i XX wieku. Kilka drewnianych budynków, wiatrak z 1820 roku i autentyczne wyposażenie chłopskiej chaty – to wszystko w otoczeniu pól i łąk, z widokiem na wieże romańskiej kolegiaty w Tumie. Łęczycka Zagroda Chłopska powstała w 2013 roku jako oddział Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi i choć nie jest wielkim skansenem, ma swój klimat.
Miejsce działa w ramach szerszego projektu, który obejmuje także rekonstrukcję grodziska w pobliskim Tumie. Całość miała pokazać różne oblicza historii regionu – od średniowiecznego grodu po stosunkowo niedawną przeszłość wiejską.
- autentyczny wiatrak kozłowy z 1820 roku
- oryginalne wnętrza chłopskiej chaty
- piękne widoki na pola i łąki
- interaktywne wystawy o tradycjach wiejskich
- bliskość do średniowiecznego grodziska w Tumie
Wiatrak kozłowy – najstarszy eksponat skansenu
Pierwszą rzeczą, która rzuca się w oczy po wejściu na teren skansenu, jest drewniany wiatrak. To konstrukcja typu kozłowego, zbudowana około 1820 roku właśnie w Kwiatkówku. W 1900 roku przeniesiono go do sąsiedniej wsi Zawada, gdzie mełł ziarno korzystając wyłącznie z siły wiatru aż do 1957 roku. Potem trafił z powrotem do Kwiatkówka, tym razem jako eksponat muzealny.
Wiatrak można zwiedzić od środka. We wnętrzu zachował się oryginalny mechanizm młynarski, a ekspozycja pokazuje, jak działało młynarstwo wietrzne w tym regionie na przełomie XIX i XX wieku. Co ciekawe, ten typ wiatraka – kozłowy – ma specyficzną konstrukcję pozwalającą obracać całą budowlę w kierunku wiatru. Stoi na jednej nodze i może się kręcić dookoła własnej osi, co było rozwiązaniem prostszym niż w późniejszych wiatrakach holenderskich, gdzie obracała się tylko górna część.
Wiatrak z Kwiatkówka pracował przez ponad pół wieku, mieląc zboże dla okolicznych mieszkańców. Przestał działać dopiero w latach 50. XX wieku, kiedy tradycyjne młyny wietrzne zastępowały nowoczesne młyny elektryczne.
Chałupa i życie codzienne na wsi łęczyckiej
Główny budynek mieszkalny to typowa dla regionu glinianka – dom z gliny i drewna. Składa się z dwóch izb: kuchni i pokoju, połączonych przelotową sienią. Wnętrze urządzono tak, by pokazać, jak mieszkali chłopi w okresie międzywojennym. Na stole leży obrus, w kącie stoi piec kaflowy, pod ścianą drewniana ława. Wszystko autentyczne, z epoki.
W kuchni można zobaczyć tradycyjne garnki, dzbanki, narzędzia do gotowania. W pokoju – proste meble, obrazy świętych na ścianie, stare zdjęcia rodzinne. Nie ma tu elektryczności w stylu z początku XX wieku, oświetlenie zapewniały lampy naftowe. Ekspozycja pokazuje też, jak radzono sobie bez lodówek – żywność przechowywano w spiżarni, w glinianych naczyniach, solono, wędzono, kiszono.
Sień pełniła funkcję pomieszczenia gospodarczego. Trzymano w niej narzędzia, zapasy na zimę, czasem suszono zioła czy owoce. To było przejście między dworem a wnętrzem domu, miejsce, gdzie zostawiano mokre buty i brudne ubrania robocze.
Budynki gospodarcze i warsztat rzemieślniczy
Na terenie skansenu stoją też budynki inwentarskie – obora, stajnia, chlew i szopa na torf. Pokazują, że gospodarstwo chłopskie to nie tylko dom mieszkalny, ale cały kompleks zabudowań służących pracy. W oborze trzymano krowę, w stajni konia, w chlewie świnie. Torf używano jako opał – w regionach, gdzie było go pod dostatkiem, zastępował drewno.
Przy zagrodzie działa kuźnia. W środku żarzy się koks, a kowal ma wszystkie narzędzia potrzebne do pracy – kowadło, młoty, szczypce, dmuchawę. Podczas specjalnych pokazów można zobaczyć, jak kuje się podkowy czy proste narzędzia rolnicze. To jedno z tych miejsc, które w każdej wsi miało kluczowe znaczenie – bez kowala nie było komu naprawić pługa, podkuć konia czy zrobić zawiasów do bramy.
Drugą działającą pracownią jest olejarnia. Produkuje się w niej olej z siemienia lnianego według tradycyjnych metod. Zapach świeżo wytłoczonego oleju unosi się nad zagrodą i dodaje całemu miejscu autentyczności. Nie każdy wie, że len był w tym regionie ważną rośliną uprawną – z włókien robiono tkaniny, a z nasion tłoczono olej używany zarówno w kuchni, jak i do impregnacji drewna.
Olejarnia w skansenie to jedyna działająca olejarnia lniana w okolicy. Olej z siemienia lnianego ma charakterystyczny, lekko orzechowy smak i był kiedyś podstawowym tłuszczem roślinnym na wsi łęczyckiej.
Mała architektura i ogród przydomowy
Zagroda ma też elementy małej architektury typowe dla wiejskiego krajobrazu. Studnia z drewnianym żurawiem, gnojownik, piece – garncarski i chlebowy, drewniane płoty. Pod oknami rosną kwiaty – malwy, nagiętki, maciejki. Te „babcine” kwiaty nie tylko ładnie wyglądają, ale też mają praktyczne zastosowanie – wiele z nich to rośliny lecznicze.
Obok chałupy rośnie ogródek ziołowy. Zioła były nieodłącznym elementem wiejskiego życia – zastępowały aptekę, dodawały smaku potrawom, służyły do barwienia tkanin. Rumianek, mięta, szałwia, macierzanka – wszystko to, co każda gospodyni miała pod ręką.
Budynek ekspozycyjny i wystawy czasowe
Na terenie skansenu znajduje się także nowoczesny budynek ekspozycyjny. Organizowane są w nim wystawy czasowe ze zbiorów Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi. Tematyka zazwyczaj związana jest z regionem – może to być wystawa starych fotografii, tradycyjnych strojów ludowych, narzędzi rolniczych czy rzemiosła artystycznego.
Ten budynek daje muzeum elastyczność – mogą pokazywać różne aspekty życia na ziemi łęczyckiej, które nie zmieściłyby się w samej zagrodzie. Czasem są tu też warsztaty dla dzieci, spotkania z rzemieślnikami czy pokazy tradycyjnych technik.
Dla kogo to miejsce i ile czasu przeznaczyć
Skansen jest niewielki, spokojny, idealny na niespiesny spacer. Rodziny z dziećmi znajdą tu przestrzeń do biegania po trawie, rodzice mogą usiąść na ławce z widokiem na pola. Dzieci zwykle fascynują się wiatrakiem i zwierzętami – jeśli akurat są na terenie.
Miłośnicy historii i etnografii docenią autentyczność ekspozycji i dbałość o detale. To nie jest miejsce z efektami multimedialnymi i interaktywnymi ekranami – tu chodzi o kontakt z prawdziwymi przedmiotami, o poczucie, jak żyli ludzie sto lat temu.
Na samo zwiedzanie wystarczy godzina, może półtorej jeśli czyta się wszystkie tablice informacyjne i zagląda w każdy kąt. Ale warto połączyć wizytę w skansenie z innymi atrakcjami w okolicy – kolegiatą w Tumie i grodziskem. Wtedy wychodzi cała wycieczka na popołudnie.
Teren skansenu ma miejsce na piknik. Nie ma tu restauracji ani sklepu, więc warto zabrać prowiant. Latem, kiedy kwitną kwiaty i wszystko jest zielone, to naprawdę przyjemne miejsce na odpoczynek na świeżym powietrzu.
Praktyczne informacje – ceny, godziny, dojazd
Skansen Łęczycka Zagroda Chłopska znajduje się w Kwiatkówku pod numerem 26A, tuż obok wsi Tum. Z Łęczycy to zaledwie kilka kilometrów, można dojechać samochodem w kilka minut. Przy skansenie jest niewielki bezpłatny parking na kilkanaście aut.
Skansen jest czynny od wtorku do niedzieli w godzinach 11:00-17:00. Poniedziałki są dniami wolnymi. Warto pamiętać, że w wtorki wstęp jest bezpłatny – dobra okazja dla osób, które chcą zobaczyć miejsce bez wydawania pieniędzy.
Cennik biletów:
- Bilet normalny: 9 zł
- Bilet ulgowy: 6 zł
- Bilet grupowy (od 10 osób): 6 zł od osoby
- Bilet rodzinny: 24 zł (rodzice z dziećmi do 18 lat)
- Wtorki: wstęp bezpłatny
Kontakt telefoniczny pod numerem 888 224 867. Więcej informacji można znaleźć na stronie Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi – skansen jest jego oddziałem.
Dojazd samochodem jest najwygodniejszy. Z Łodzi to około 30 kilometrów, z Warszawy nieco ponad 100. Kierunek na Łęczycę, potem na Tum i Kwiatkówek – oznakowanie jest dobre. Można też dojechać autobusem do Łęczycy, a stamtąd pieszo lub rowerem – dystans to niecałe 3 kilometry. Trasa prowadzi przez pola, jest całkiem malownicza.
Z parkingu przy skansenie wiedzie drewniana kładka długości około 400 metrów, która prowadzi w stronę grodziska i kolegiaty. Spacer tą kładką to dodatkowa atrakcja – po drodze mijamy bajorka, łąki, rzeczkę, a z pomostu rozciągają się widoki na skansen, grodzisko i potężną kolegiatę romańską. To dobry sposób na połączenie wszystkich trzech atrakcji w jedną wycieczkę.
Połączenie wizyty w skansenie z wizytą w romańskiej kolegiacie w Tumie i na grodzisku daje pełny obraz historii tego regionu – od wczesnośredniowiecznego grodu, przez potężną świątynię z XII wieku, aż po stosunkowo niedawną przeszłość wiejską.
Skansen działa w ramach projektu, który wciąż się rozwija. Planowane są kolejne elementy, w tym rekonstrukcja grodu łęczyckiego. Miejsce ma potencjał, żeby stać się jedną z ciekawszych atrakcji turystycznych województwa łódzkiego – szczególnie dla osób szukających spokojnych, kameralnych miejsc z dala od wielkich tłumów.
