Wieża Ciśnień Żyrardów

Wieża ciśnień w Żyrardowie to jeden z najlepiej zachowanych przykładów kolejowej architektury użytkowej z okresu międzywojennego. Stojąca tuż przy dworcu kolejowym, przy ulicy Polskiej Organizacji Wojskowej, ośmioboczna budowla z 1925 roku przez dziesięciolecia zaopatrywała parowozy w wodę. Dziś, po gruntownym remoncie, stanowi ciekawy punkt na mapie miasta – szczególnie dla miłośników industrialnej historii i nietypowej architektury.

Wieża Ciśnień Żyrardów
Polskiej Organizacji Wojskowej 1, 96-300 Żyrardów
★ 3.8
Wieża ciśnień w Żyrardowie to prawdziwy skarb polskiej architektury międzywojennej. Zbudowana w 1925 roku, zachwyca unikalnym ośmiobocznym kształtem i bogatą historią. Po gruntownej renowacji, stała się obowiązkowym punktem dla każdego pasjonata industrialnych perełek i architektury. To miejsce, które łączy historię z nowoczesnością, zapraszając do odkrywania jego tajemnic.
Dlaczego warto tam pojechać?
  • unikalna ośmioboczna konstrukcja
  • zachwycająca architektura polskiego baroku
  • fascynująca historia kolejowej infrastruktury
  • doskonałe miejsce dla fotografów
  • bliskość do dworca kolejowego

Historia kolejowej wieży w Żyrardowie

Wieża powstała około 1925 roku według typowego projektu opracowanego w sekcji architektonicznej Wydziału Drogowego Warszawskiej Dyrekcji Kolejowej. Autorstwo przypisuje się wybitnym polskim architektom – Bronisławowi Brochowicz-Rogoyskiemu i Romualdowi Millerowi, przy czym ten drugi projektował także sam dworzec w Żyrardowie. To nie był projekt jednostkowy – podobne wieże stanęły w tym samym czasie na stacjach w Sochaczewie, Radomsku, Koninie, Nasielsku, Pilawie czy Białej Podlaskiej.

Funkcja wieży była czysto praktyczna. Parowozy zużywały od 2 do 4 tysięcy litrów wody na odcinku do kolejnej stacji, czyli mniej więcej co 15 kilometrów. Żelbetowy zbiornik o pojemności 200 metrów sześciennych, umieszczony na szczycie konstrukcji, działał jak bufor – pompy tłoczyły wodę do góry, a stamtąd pod odpowiednim ciśnieniem trafiała do lokomotyw. Woda na stacji nie mogła zabraknąć, bo zatrzymywałoby to cały ruch kolejowy.

Przez kilkadziesiąt lat po zakończeniu eksploatacji wieża pełniła funkcję „największego gołębnika w mieście” – tak określali ją sami żyrardowianie. Budowla popadała w ruinę, podobnie jak wiele innych obiektów tego typu wzdłuż linii Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej.

Architektura w stylu polskiego baroku

Projekt wieży oparty został na rzucie regularnego ośmioboku, co od razu wyróżnia ją spośród typowych cylindrycznych wież ciśnień. Budowla składa się z dwóch wyraźnie wyodrębnionych części. Dolna kondygnacja, wykonana w konstrukcji żelbetowej, lekko zwęża się ku górze. Górna część, murowana z cegły, została poszerzona efektownym wykuszem od strony frontowej.

Całość architektonicznie nawiązuje do stylu tak zwanego polskiego baroku, który był niezwykle popularny w latach 20. XX wieku. To był świadomy wybór projektantów – nawet obiekty czysto użytkowe miały być ozdobą okolicy, a nie tylko funkcjonalną konstrukcją. Wieżę wieńczy dach namiotowy na planie ośmioboku, dopełniający stylową kompozycję.

Remont i nowe życie zabytku

W 2011 roku miasto Żyrardów podjęło uchwałę zezwalającą prezydentowi na zakup wieży wraz z otaczającym terenem – cena wynosiła wówczas około 250 tysięcy złotych. Transakcja jednak nie doszła do skutku. PKP wystawiło obiekt na sprzedaż i ostatecznie trafił on w ręce prywatnego właściciela, mieszkańca Żyrardowa, który podjął się jego ratowania.

Remont prowadzony był w latach 2017-2018 pod nadzorem konserwatora zabytków – wieża jest wpisana do gminnej ewidencji zabytków nieruchomych. Efekty prac, przynajmniej te widoczne z zewnątrz, są imponujące. Odrestaurowana elewacja, odnowione detale architektoniczne – budowla odzyskała dawny blask.

Pojawiały się różne koncepcje wykorzystania wnętrza: dyskoteka, restauracja, kawiarnia widokowa. Z platformy widokowej na szczycie wieży rozciągałby się panoramiczny widok na Żyrardów i okolicę. Na razie jednak obiekt pozostaje niedostępny dla zwiedzających – to prywatna własność.

Dla kogo warto zobaczyć wieżę ciśnień

Nawet jeśli nie można wejść do środka, sama wieża od zewnątrz robi wrażenie. To miejsce przede wszystkim dla pasjonatów industrialnej architektury, miłośników historii kolei i osób zainteresowanych dziedzictwem technicznym Polski. Warto połączyć jej zobaczenie z wizytą na odnowionym dworcu kolejowym – oba obiekty tworzą spójną całość architektoniczną z tego samego okresu.

Żyrardów sam w sobie jest interesujący – miasto założone przez Filipa de Girarda przy fabryce lnu, z zachowanym układem urbanistycznym z XIX wieku i wpisanym na listę UNESCO osiedlem fabrycznym. Wieża ciśnień to kolejny element tej unikalnej mozaiki.

Żyrardowska wieża to jeden z nielicznych przykładów udanej rewitalizacji kolejowych wież ciśnień w Polsce. Większość podobnych obiektów wciąż niszczeje – ta ocalała dzięki zaangażowaniu prywatnego właściciela.

Praktyczne informacje – jak dotrzeć i co warto wiedzieć

Lokalizacja: Wieża znajduje się przy ulicy Polskiej Organizacji Wojskowej, tuż obok dworca kolejowego PKP w Żyrardowie. Z Warszawy najwygodniej dojechać pociągiem – podróż trwa około 40-50 minut, a wieżę widać już z peronu.

Zwiedzanie: Obiekt jest własnością prywatną i nie jest udostępniany do zwiedzania. Można go podziwiać z zewnątrz, robiąc zdjęcia i oglądając architekturę. Najlepszy widok na wieżę rozciąga się od strony torów i z okolic dworca.

Ile czasu przeznaczyć: Na obejrzenie wieży z zewnątrz wystarczy 10-15 minut. Warto jednak poświęcić więcej czasu na spacer po Żyrardowie – zwiedzenie osiedla fabrycznego, Muzeum Mazowieckiego w dawnej fabryce lnu czy odnowionego dworca. Na całość można zarezerwować pół dnia.

Dojazd samochodem: Z Warszawy trasą S8 w kierunku Wrocławia, zjazd na Żyrardów. Parking dostępny w okolicy dworca. Z centrum Polski dojazd drogą krajową nr 50 lub autostradą A2 i dalej drogami lokalnymi.

Wieża ciśnień to nie jest typowa atrakcja z kasa biletową i przewodnikiem, ale dla odpowiednich osób może być fascynującym odkryciem. Pokazuje, jak można uratować zabytek techniki i przywrócić mu godny wygląd, nawet jeśli jego pierwotna funkcja dawno przestała być potrzebna.